Le caméléon

… se transforme en russe en cours de spectacle parce qu’il y a un cacique du parti et sa femme dans le public 😉

… il faut être solide pour résister à ce dédoublement de personnalité sans se perdre soi-même !

Les officiels ont bien ri, c’est l’essentiel !

Sourire

Si ces vieux succès d’Andrzej Rosiewicz m’amusent, je ne cautionne pas forcément ses récentes dérives politiques…

Tam na polu stoi krowa, cierpi, bo jest pełna mleka,
Biegnie do niej Maciejowa, drogą jedzie dyskoteka.
Jadą, jadą chłopcy, chłopcy-radarowcy,
Niebieska czapeczka, przy boku pałeczka.

Życie takie zna przypadki: jadą sobie za rogatki,
Staną sobie gdzieś w szuwarach, w płocie dziura, jakaś szpara,
Licznik już notuje, wszystko rejestruje,
Wszystkie przekroczenia, czeka na jelenia.

Jechał sobie raz księgowy, robotnikom wiózł wypłatę,
Chociaż w pracy był wzorowy, to przekroczył małym fiatem.
Już go mają chłopcy, chłopcy-radarowcy,
Więc zapłacił trzysta, bo to był artysta.

Jechał sobie, powiem szczerze, poborowy na rowerze,
Mijał lasy, czarne chmury, jechał szybko, było z góry.
Za zakrętem stali, rower mu zabrali,
Chłopcy już się cieszą, żołnierz idzie pieszo.

Jechał sobie od Dąbrowy młody śliczny dzielnicowy
Na motorze w dezabilu, na wycieczkę po cywilu.
Też go mają chłopcy, chłopcy-radarowcy,
Dostrzegli go z dala, zapłacił górala.

A gdy już się zmierzchać miało, to się wtedy okazało,
Że to nie są milicjanci, że to byli przebierańcy!
Czas już jest na finał, pointa się zaczyna:
Coraz więcej przebierańców, coraz trudniej o oryginał.

Notre Maya l’abeille n’a qu’à bien se tenir, elle a de la concurrence  😆

Bzy, Bzy, Bzy, Bzy, Bzy, Bzy,
My jesteśmy pszczółki trzy
Bzu, Bzu, Bzu, Bzu, Bzu, Bzu,
Nazbieramy miodu-du
Dobry miód, słodki miód,
Wiosną cały pszczeli ród leci zbierać miód;
Będzie miodu w bród.

Rititi, ritititi, teraz pszczółki tańczą, ritititi,
Bzy, bzy, bzy, no bzykajcie kochani,
Przecież sam całego pomieszczenia nie nabzykam, no!
No.
Już od rana tak latamy, z uli miodek wysysamy,
Za to ule zapylamy, bzy, bzy, pszczółki trzy.
Oblecimy wszystkie kwiatki – ja i moje dwie sąsiadki
Bzy, bzy, bzy, bzy, bzy, bzy, bzy, bzy, pszczółki trzy, bzy, bzy!
Bzy, bzy!
Mamy piątkę z botaniki: gdzie są słupki, gdzie pręciki wiemy my –
Bzy, bzy, pszczółki trzy – tak, my!
Na wyrywki dla rozrywki się pytamy kwiatków znaki:
Który męski, który żeński, a ten taki jest nijaki.

Bzy, bzy, bzy, bzy, bzy, bzy, my jesteśmy pszczółki trzy,
Bzu, bzu, bzu, bzu, bzu, bzu, nazbieramy miodu-du.
Dobry miód, słodki miód, wiosną cały pszczeli ród leci zbierać miód; będzie miodu w bród.

Bze, bze, bze, bze, bze, bze,
My jesteśmy pszczółki dwie
Bzu, bzu, bzu, bzu, bzu, bzu,
Bo tak chce się miodu-du.
Dobry miód, słodki miód
Wiosną cały pszczeli ród leci zbierać miód;
Będzie miodu w bród.

– Chciałbym zostać pszczelim królem, mieć pod sobą wszystkie ule i co ranka zamiast w wodzie kąpać się w złocistym miodzie.
– Pszczoły nie chcą mieć królowej, chcą do ula teraz króla i choć może to brzmi smutnie, chcą mieć w ulu same trutnie… W związku z tym podobno muchy zakładają już podsłuchy.
– A co na to wszystko osy?
– Osy piszą wciąż donosy..

Już od rana tak latamy, z uli miodek wysysamy,
Za to ule zapylamy, bze, bze, pszczółki dwie.
Oblecimy wszystkie kwiatki – bo ja jestem okaz rzadki.
Bze, bze, bze, bze, bze, bze, bze, bze, pszczółki dwie!

– Ale jak tu zostać królem?
– Jasne: mnie wybiorą ule.
– Wiesz co, można jeszcze prościej: sam się wybierz jednogłośnie!
– A jak znajdzie się kandydat co ode mnie wyżej lata?
– Nawet żaden nie podskoczy, nie widzę tu kandydata! Jesteś przecież jumbo-pszczoła: taka zdrowa, transportowa… Będziesz latał niskim lotem.
– Tam do ula?
– Niee, z powrotem.
– A jak znajdzie się kandydat co ode mnie wyżej lata?
– To już byyło, ci mówiłem, że nie widzę kandydata! Popatrz jakie śliczne pszczółki!
– Jakie piękne stado trutni.
– Oj, zleciało się narodu, czy dla wszystkich starczy miodu? Nie bój się, jak będziesz królem…
– …to zbuduję drugie ule, uli cały rząd, bze, bze, lećmy stąd!
Bze, bze, bze, bze, bze, bze, stażystki, stażystki, stażystki z Variété.